W powiecie myszkowskim planowana jest inwestycja, która ma poprawić bezpieczeństwo na drogach. Chodzi o montaż nowych lamp, które mają zwiększyć widoczność i ograniczyć ryzyko wypadków, zwłaszcza po zmroku. Problem w tym, że część mieszkańców nie zgadza się na posadowienie słupów na terenie swoich nieruchomości.
Jak wynika z informacji przekazanych przez Starostwo Powiatowe w Myszkowie, inwestycja jest dobra dla ogółu, ale zderzyła się z bardzo indywidualnym pytaniem: kto zgodzi się oddać kawałek swojej działki? To typowy dylemat przy tego typu projektach – z jednej strony zyskuje bezpieczeństwo, z drugiej pojawia się ingerencja w prywatny grunt.
Władze powiatu podkreślają, że bez zgody właścicieli gruntów realizacja inwestycji może być utrudniona lub opóźniona. Dlatego apelują o rozmowy i szukanie rozwiązań, które pogodzą interes publiczny z prywatnym.
Szczegóły dotyczące liczby lamp, lokalizacji czy harmonogramu nie zostały na razie podane. Wiadomo, że sprawa dotyczy konkretnych działek, a negocjacje z właścicielami mogą zdecydować o tempie prac.
To kolejny przykład, że nawet najbardziej potrzebne inwestycje wymagają kompromisów. Bez zgody mieszkańców trudno mówić o szybkim efekcie.
Źródło: Powiat Myszkowski
Fot. facebook.com

